Na początek - nowa bransoletka, tym razem trójkolorowa, do zrobienia której zainspirowała mnie Sylwka.

Pokażę Wam jeszcze kilka moich starych prac, które zrobiłam chyba z siedem lat temu, gdy po raz pierwszy wciągnęły mnie koraliki. Było tego znacznie więcej, niestety część już nie istnieje, a inne nie bardzo nadają się do pokazania :(.

Zauważyłam przy okazji, że niektóre moje perełki z czasem zmieniły kolor na taki bardziej kremowy :(. Znacie może jakiś sposób na to, by przywrócić im dawny blask?
Miłego wieczoru :).
piękne są te naszyjniki i bransoletka :))
OdpowiedzUsuńcudne porobiłaś!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTo czarne na dole po lewej mnie zabił.
OdpowiedzUsuńPsze Pani, po ile i czemu tak drogo??
Super bransoletka, taka mroźna i orzeźwiająca w sam raz na upały :) korale bardzo eleganckie.
OdpowiedzUsuńPrześliczne i bardzo eleganckie!!!!
OdpowiedzUsuńcudne są.
OdpowiedzUsuńBardzo Wam dziękuję za tyle miłych słów :). Aż mam ochotę znowu sięgnąć po koraliki, a druty też wołają ;)).
OdpowiedzUsuńFajnie bo i jedno i drugie wychodzi Ci fantastycznie.Skoro robienie tych przepięknych rzeczy sprawia Ci tyle przyjemności to niech druty poczekają:))))))Dobrze że nie muszę decydować które mi się najbardziej podobają bo dopiero miałabym nie lada problem:))))))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę przyjemnego koralikowania.
Cuda! Co do pytania - gdyby to były prawdziwe perły to zwykłe noszenie na szyi przywróciło by im ich blask. Po prostu by ożyły :-)
OdpowiedzUsuńCo do imitacji - nie wiem jak je wskrzesić.
Ach Fraś! Zdolna istota jesteś! Teraz i za mną chodzą precjoza - inspirujesz! Dorwałam kieckę z naszytymi koralikami, chyba ją przerobię na naszyjnik :)))))
OdpowiedzUsuńJuta - na drutach też się coś dzieje, tyle, że z powodu koralików dużo wolniej :)). Jakoś staram się pogodzić obie pasje :). Pozdrawiam serdecznie :).
OdpowiedzUsuńAta - prawdziwe to one z pewnością nie są, a szkoda ;(.
Kankanko - pomysłem przerobienia kiecki na naszyjnik mnie powaliłaś :)))). Ogromnie jestem ciekawa efektu końcowego :)
Jak to nieskomplikowane! Przecież piękne są te wszystkie naszyjniki!!! Bardzo, bardzo mi się podobają i uważam, że proste nie są! A na pewno bardzo pracochłonne :)
OdpowiedzUsuńTobatko - dziękuję :*. A co do pracochłonności to te w górnym rzędzie faktycznie były pracochłonne, ale te w dolnym rządku robiło się dosyć szybko, na pewno szybciej niż sznury :).
OdpowiedzUsuńO mamo !! ( tu sę głęboko wzychnęłam:))) piękne
OdpowiedzUsuńAlbo Twoja doba ma 48 h, albo wcale nie sypiasz :),jak nie misterna chusta zrobiona, to piękne wyplatańce pokazujesz i to dosłownie z dnia na dzień coś nowego...
OdpowiedzUsuńjakie cuda! nie wiem jak się cos takiego robi ale jestem oczarowana. świetne! (:
OdpowiedzUsuńSuper Ci wyszła ta bransolka - miło, że mogłam zainspirować :-)
OdpowiedzUsuńA pozostałe dziełka mnie powaliły - Kobieto, działaj, bo talent niewykorzystany zanika ;-)
Anust - dzięki :*
OdpowiedzUsuńMoniqurd - moja doba niestety też ma tylko 24 godziny :))
Kla - dziękuję :)
Sylwka - no inspirujesz, inspirujesz :). I jakoś te koraliki nie chcą się ode mnie odczepić ;)).
Ty wiesz - ja mam ten sam problem. Same włażą w łapy i za chorobę nie mogę się ich pozbyć ;-)
OdpowiedzUsuńMnie też kolorystyka bransoletki kojarzy się ze świeżą limonką. Jest pięknie wykonana i do letniej sukienki BOMBA :)
OdpowiedzUsuńA pozostałość Twoich prac mnie oszołomiła. Cuda, cuda i jeszcze raz cuda.
Pozdrawiam serdecznie :)
Biało-zielone-bardzo ładnie wygląda,podoba mi się takie zestawienie kolorów:)Bransoletka w tych kolorach-tym bardziej:)Ale te naszyjniki!!!!Cudne są!!!Pozdrawiam ciepło :)
OdpowiedzUsuńEniutek, Lucynka - bardzo Wam dziękuję :). Obiecuję, że to nie koniec z koralikami - na pewno jeszcze coś powstanie :)). Pozdrawiam serdecznie :).
OdpowiedzUsuń