Zabierałam się do tego jak pies do jeża, ale wreszcie się odważyłam ;). Na pierwszy ogień poszła stara owcza wełna w naturalnym kolorze. Na czymś w końcu trzeba się uczyć, a w razie kompletnej klapy strata nie byłaby taka dotkliwa ;)).
Efekt końcowy okazał się kompletnie różny od zamierzonego, ale gdy się już z nim nieco oswoiłam, to nawet zaczęła mi się ta wełna podobać :). Zamiast niebieskości z odrobiną zieleni, mam wiosenne zielenie z odrobiną niebieskiego :)). Aparat te niebieskości jakoś widzi, moje oko widzi głównie melanż zieleni ;)).

Po przewinięciu w kłębki wygląda nieco lepiej :)

No ale nie byłabym sobą, gdybym od razu nie wypróbowała jak się te kolory układają w robótce. Dzięki temu mam już jedną skarpetkę. Druga do pary powstanie wkrótce :).

Muszę przyznać, że skarpetka mi się podoba! Tak więc wełna się nie zmarnuje, a ja - mimo pewnego niepowodzenia - sporo się przy tym nauczyłam :)). Wiem już jakie błędy popełniłam i postaram się je wyeliminować następnym razem. Przede wszystkim jednak, oswoiłam się nieco z tym procesem i już mnie tak to farbowanie nie przeraża ;)). Będą więc kolejne eksperymenty! Tym razem do gara powędruje czesanka. Już jestem ciekawa co mi z tego wyjdzie ;)).
Udanego weekendu Wam życzę :).
widzę że, nie tylko skarpetki zawładnęły Twoją wyobraźnią - farbowanie to świetna zabawa a niespodzianki końcowe wkalkulowane w całość :D
OdpowiedzUsuńpozdrowienia i również miłego weekendu :)
Zabawa faktycznie fajna, a do tych niespodzianek to chyba muszę się przyzwyczaić, bo w przeciwnym razie mogłabym się załamać ;))).
UsuńPiękne, wiosenne kolory. Też muszę spróbować, bo do tej pory tylko naturalnych barwników używałam Jakich farb użyłaś? U nas taka ładna wiosna już. Wiosennie pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDo farbowania używałam najzwyklejszych barwników do bawełny, stylonu, wiskozy, lnu (takich z motylkiem na opakowaniu), bo takie akurat miałam w domu :). U mnie dzisiaj była niemal letnia pogoda, tylko zieleni jeszcze brakowało. No, ale przecież mam zieloną skarpetkę ;))).
UsuńKolorki wyszły super, bardzo wiosenne:)
OdpowiedzUsuńno i fajnie wyszło:)) własnie to jest zagadkowe w farbowaniu chyba, że inaczej kolory wyglądają w preclu, inaczej w kłębku a jeszcze inaczej w gotowej robótce:))
OdpowiedzUsuńCo racja, to racja :). W sumie w preclu najmniej mi się ta wełna podobała, ale już w skarpetce wygląda całkiem dobrze :).
UsuńE, kolorki caaaałkiem moje! Te niebieskości, a przy wiośnie zielenie też mnie cieszą :)
OdpowiedzUsuńNo to się cieszę, że te kolorki Cię nie odrzucają ;)).
Usuńsuper radosne kolory :)))
OdpowiedzUsuńwiosenne skarpety bardzo fajne :)
Jak przestanę myśleć o tym, jaka ta wełna miała być, to też mi się podoba :). Faktycznie wiosennie mi wyszło :))).
UsuńJak dla mnie eksperyment powiódł się w 100% kolor piękny, a skarpeta rewelka.Następnym razem spisz swoje przemyślenia na temat farbowania, chętnie porównam ze swoim falstartem w tej dziedzinie :)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mój eksperyment Ci się podoba :). Jak na razie wiem już, że dałam za dużo barwnika, a za mało octu. No i ta wełna chyba niezbyt dobrze przyjmuje barwniki :(.
UsuńRewelacyjne zestawienie kolorów. Właśnie czegoś takiego szukam ;-)
OdpowiedzUsuńNo popatrz - a ja oczekiwałam czegoś zupełnie innego ;)). Farbowanie, jak na razie, jest dla mnie nieprzewidywalne :).
UsuńŚliczna skarpetka, a mieszanka kolorystyczna wyszła prawdziwie wiosenna. Gratuluje :-)
OdpowiedzUsuńmnie się bardzo podoba ;) włóczka "wyszła" z gara bardzo ładna i wiosenna, ale jeśli miałaś inny zamysł to trzeba próbować dalej! no bo wyobrażam sobie, że każda dziewiarka dąży do perfekcji ;) i ma być tak jak ona chce!
OdpowiedzUsuńZdecydowanie będę próbować dalej, bo to co miało mi wyjść nadal za mną chodzi :)).
Usuńsuper Ci wyszło!!!
OdpowiedzUsuńTaaak, ale tylko pod warunkiem, że się nie wie co to miało być. A chciałam, żeby było podobne do Twojego wensa :(.
UsuńKolorki fajne , wiosenne. Moje doswiadczenia z farbowaniem mozna podsumowac tak: im wiecej farbuje tym mniej jestem zadowolona ,jakies fatum zawisło :(
OdpowiedzUsuńNo to mnie pocieszyłaś ;(. Właśnie wrzuciłam do garnka czesankę - ciekawe jaki efekt jutro zobaczę? Mam nadzieję, że się nie załamię ;)).
UsuńNademną zawisło zaznaczam ! Tez mnie korci , zeby pózna pora poczarowac w garnku.
UsuńO żesz kurczaczki - piękne, no normalnie odjazdowe będą te skarpetki w takich cudnych kolorach - jeszcze tylko lateks na spód i boskie kapciuchy, bo takie cuda to szkoda w butach chować :-)
OdpowiedzUsuńW butach to ja ich chować nie będę - w takich skarpetach to ja po domu latam :). Mam takie kapcie-klapki, nieco za luźne i w takich skarpetach chodzi mi się w nich świetnie, bo wreszcie nie "wylatuję" przodem ;)).
UsuńTo jeszcze sobie zrób na wszelki wypadek kropki z lateksu - wtedy hamulec murowany :-)
UsuńDzięki za informacje dotyczącą włóczki skarpetowej.A zamiast rumieńców powinna rozpierać Cię duma.Zwłaszcza gdy patrzę na tą Twoją piękną produkcję.Super te Twoje skarpety.No przepraszam na razie skarpetka:)))))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
Dzięki :)). A drugą skarpetkę postaram się jak najszybciej dorobić, no bo przecież w jednej nie będę chodzić ;))).
UsuńPozdrawiam serdecznie :)
kolory wyszly fantastycznie..jestem pod wrazeniem..az trudno uwierzyc ,ze to twoje pierwsze proby...pozdrawiam ania
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńWyszło fajnie! I pewnie już wiesz, że jak niebieski i żółty blisko siebie mają być,to na połączeniu wyjdzie zieleń.Ale te doświadczenia są bardzo potrzebne i nie da się ich obejść.Cieszę się że próbujesz!
OdpowiedzUsuńJa to wiedziałam i dlatego pomiędzy turkus i niebieski dałam troszkę żółtego, żeby otrzymać ładną zieleń. Nie przewidziałam tylko, że ta zieleń zdominuje wszystko, a błękity praktycznie znikną. Będę próbować dalej - wszak najlepiej uczymy się na własnych błędach ;)).
UsuńAle to właśnie fajnie ,że wychodzą niespodzianki :) Nigdy nie jesteś w stanie przewidzieć :) Za to masz takie zdolności iż zrobisz ze wszystkiego pożytek :) Skarpetki w wiosennym kolorze -extra :) Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTakie niespodzianki mogą być fajne, jeśli możemy zaakceptować efekt końcowy. Niestety nie zawsze tak jest :(. I wtedy trzeba kombinować dalej, otrzymując coś jeszcze bardziej nieprzewidzianego ;)). Pozdrawiam serdecznie :).
Usuńsuper to wygląda to wszystko pięknie tęskniłam już za tym blogiem miłego dnia
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńKolory fajne,bardzo wiosenne:)Pozdrawiam ciepło:):):)
OdpowiedzUsuńWidać tak bardzo tęskniłam już za wiosną, że nawet wełna to wyczuła ;))). Buziaki :*
UsuńKolorki są niesamowite i nawet jeśli niezamierzenie to bardzo wiosenne, więc może jednak właśnie takie wyjść miały na przekór Tobie? Życzę Ci dalszych sukcesów w farbowaniu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Liadan
Może faktycznie tak miało być :). Jakoś tę wiosnę trzeba było przywołać ;)). Dziękuję i pozdrawiam :).
UsuńKolor wyszedł Ci prześliczny :) Aż zazdroszczę takiej wełenki, ja to pewnie bym beret zrobiła, zielony do rudego pasuje :P skarpet jeszcze nie umiem ale mam zamiar kiedyś spróbować. Aż miło się robi oglądając twoje zdjątka. Ciepłe pozdrówka :)
OdpowiedzUsuńCzasami przez przypadek wyjdzie coś fajnego :). Gdybym chciała otrzymać dokładnie taki kolor, to z pewnością wyszłoby mi coś zupełnie innego - jak na razie farbowanie jest dla mnie jedną wielką tajemnicą :).
UsuńSkarpety nie są takie trudne - na pewno dasz sobie radę :). Pozdrawiam serdecznie :)
No nie gadaj.... w tak cudnym kolorku MOIM skarpety wyszły ślicznie!Że też nie napisałaś jak Ci się czka!!!!
OdpowiedzUsuńPrzecież oczywiste, że mi gały wychodzą z orbit!!!!!
Z farbowaniem zawsze będą niespodzianki, mniejsze lub większe. Ja wyjmuję właśnie zielonkę zaplanowaną, idealną, taką jak chciałam. Ale nie zawsze tak wychodzi!
Aniu - szczerze mówiąc, to gdy zobaczyłam co mi wyszło z tego farbowania to pomyślałam o Tobie :). Już chyba zawsze zielenie będą mi się z Tobą kojarzyły :)).
UsuńPiękny efekt farbiarski - a to, że miało być trochę w innej tonacji absolutnie nie wadzi:))) w końcu nie była to praca na zamówienie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Iza
Na szczęście :))). Zresztą na zamówienie nie odważyłabym się farbować - stres by mnie zeżarł :)).
Usuń