niedziela, 5 października 2014

Powtórka

Wydziergałam sobie - już drugą - chustę Vee Vee. Podoba mi się ten wzór, a poza tym jest idealny dla melanżowych włóczek. Długo się zastanawiałam co zrobić z własnoręczne namieszanej (z różnych kolorowych czesanek do filcowania) i uprzędzionej wełny w rudych czerwieniach. Myślałam o skarpetkach, ale w końcu wybór padł na chustę. Jako kontrastowy kolor wybrałam brązową włóczkę skarpetkową.
Gotowa chusta prezentuje się tak:




Wzór: Vee Vee
Druty: 3,25 mm
Wymiary: 190 cm x 65 cm
Włóczka:  Zitron Trekking Color (brązowa) i własnoręcznie uprzędziona wełna.
Teraz na druty wskoczył kolejny sweter i też będzie to powtórka wzoru :).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę udanego i słonecznego tygodnia :). 

niedziela, 28 września 2014

Ze starego nowe, czyli ...

... recykling starych dżinsów :).
Dwie ostatnie soboty spędziłam w towarzystwie maszyny do szycia, dzięki czemu wzbogaciłam się o nową torbę i kilka drobiazgów. Torba powstała z nogawek trzech par dżinsów, według tej instrukcji.


Torba jest mocna i bardzo pakowna - spokojnie mieści się w niej format A4 i to zarówno w poprzek, jak i pionowo. Dodałam sobie do niej jeszcze kieszonkę na komórkę, klucze i ewentualnie inne drobiazgi, wykorzystując oryginalną kieszeń z jednych spodni.


Z resztek, jakie zostały po uszyciu torby, powstały dwie podkładki pod kubki. Pomysł na nie znalazłam TU.


Kieszenie też znalazły zastosowanie - powstały z nich łapki do garnków.




Nie są idealne, ale myślę, że spełnią swoje zadanie. Na razie wyglądają trochę jak poduszki, bo dałam grubą warstwę ociepliny, ale z czasem nieco schudną :).
Spodni do przerobienia jeszcze trochę mi zostało, ale na razie mam dosyć szycia i z radością wracam do drutów. Dziergam chustę, a w kolejce czeka sweter :).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i słonecznie :).

czwartek, 18 września 2014

Czarno mi ;)

Dzierganie z czarnej włóczki, to zdecydowanie nie jest to co lubię najbardziej. Jednak odczuwałam silną potrzebę posiadania czarnego swetra (poprzedni zrobił się za mały i poszedł do sprucia), wyciągnęłam więc odpowiednią włóczkę i zabrałam się do roboty. Trochę to trwało, ale już jest.
Fason mój ulubiony, prosty, robiony bezszwowo od góry, bez zapięcia. Miałam go dzisiaj w pracy i sprawdził się świetnie. Fotki robione na szybko, zaraz po powrocie z pracy.


Sweter jest na tyle duży, że spokojnie można się nim opatulić. Rękawy znowu wyszły mi dłuższe, więc dobrze grzeją też dłonie :).


I jeszcze trochę rozjaśnione zdjęcia, żeby było widać wzór :).



Troszkę danych technicznych:
włóczka: Lima Drops
zużycie: nieco ponad 55 dag (11 motków i troszkę)
druty: 5 mm
wzór plisy: Burda Special, Dziewiarskie ABC, Wzory & sploty, 1992 rok
Sweter jest ciepły, przytulaśny i już go lubię :).
W planach mam jeszcze kilka swetrów, ale na razie - w ramach relaksu - wrzuciłam na druty resztki wełny z moich farbowanek i dziergam czapkę. Poza tym "chodzi za mną" uszycie torby ze starych dżinsów. Zabieram się za to od kilku tygodni - ciekawe czy w ten weekend uda mi się wreszcie zmobilizować do szycia?
Pozdrawiam was bardzo serdecznie :).

piątek, 29 sierpnia 2014

Skarpetki, skarpetki :)

Ostatnio namiętnie dziergałam skarpetki :). Postanowiłam sprawdzić jak moje ostatnie farbowanki będą prezentowały się w dzianinie, dzięki czemu powstało 5 par grubych, ciepłych i bardzo kolorowych skarpet. Można powiedzieć, że na zimę jestem przygotowana, przynajmniej jeśli idzie o komfort cieplny stóp :)).
Teraz będzie dużo zdjęć.
Para nr 1:



Para nr 2:



Para nr 3:



Para nr 4:



Para nr 5 - te skarpetki nie są moje. Nie zdążyłam ich obfocić przed wysłaniem, ale ich Właścicielka "pożyczyła" mi  ich zdjęcie :).


I na tym koniec ze skarpetkami - przynajmniej na razie. Teraz muszę sobie wydziergać czarny sweter, bo bardzo mi takiego brakuje. Wełna jest, druty też - nic tylko zabrać się za robotę :).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę udanego weekendu :).

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Eksperymentów ciąg dalszy :)

Tak mi się spodobała zabawa z farbkami, że przekopałam szafkę, w której mam resztki włóczek i znalazłam jeszcze kilka małych kłębków tej samej wełny :). W sumie było tego ok 220 g. Podzieliłam całość na dwie porcje i ... pofarbowałam :).
Część 1: żółty + buraczek + niebieski


Część 2: żółty + rudy + zielony


A tak wyglądają razem:


Nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła jak kolory układają się w dzianinie :). Wrzuciłam na druty wełnę z pierwszego zdjęcia i pierwsza skarpetka jest już gotowa.



Dziergałam na drutach 3,5 mm, ale można by i na 4 mm. Ściągacz zrobiłam z tego mniejszego kłębka, a resztę skarpety z większego, bo nie byłam pewna czy ten większy starczy mi na obie. Przy okazji machnęłam się przy wyrabianiu pięty, a że zorientowałam się gdzieś w połowie stopy, nie chciało mi się pruć. Na szczęście nawet z taką piętą skarpetka całkiem dobrze leży na mojej stopie :). Przy następnej parze będę bardziej uważała :).
Na koniec jeszcze jedne skarpetki - tym razem już para :). Wydziergane z wełny, którą uprzędłam i pokazywałam na początku sierpnia.




Te dla odmiany są cienkie (dziergałam na drutach 2 mm), za to idealne na obecną pogodę. Wczoraj przesiedziałam w nich pół dnia i było mi przyjemnie ciepło w stopy :).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :).

piątek, 15 sierpnia 2014

Farbowanki

Skończyłam moje wariacje z farbowaniem owczej wełny ze sprutego swetra :). Całość wełny podzieliłam na trzy porcje i każdą farbowałam inaczej. Już w trakcie suszenia motki wyglądały całkiem nieźle:


Po wyschnięciu i zwinięciu w precelki podobają mi się jeszcze bardziej :).
Tu wszystkie razem:


I każda partia z osobna:
- liliowy + wrzos + buraczek


- liliowy + buraczek + niebieski


 - niebieski + turkus + zielony


Będą nowe, kolorowe skarpetki na zimę :). Teraz zastanawiam się czy przewijać je już w kłębki, czy też jeszcze trochę nacieszyć oczy ich widokiem? Mam o czym myśleć ;)).
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i życzę udanego długiego weekendu :).

środa, 13 sierpnia 2014

Mała odmiana

Pisałam poprzednio, że w niedzielę wzięło mnie na szycie i w efekcie powstały dwie bluzki. Obiecałam pokazać, no to pokazuję.
Bluzka nr 1 z cienkiego granatowego batystu w białe kropeczki. Miała być dołem szeroka, przewiewna i trochę ogoniasta, no i jest.


Bluzka nr 2, wielka, obszerna, taka od rozmiaru S do XXXL :).


Uszyłam ja z bardzo miłego w dotyku, lejącego materiału, który przeleżał w szafie chyba z 20 lat. Pewnie już dawno bym coś z niego uszyła gdyby nie wzór. Co mną kierowało gdy kupowałam ten materiał - nie wiem. Do chodzenia po domu jednak może być :).
Na tym mój zapał do szycia się skończył. A że upały minęły i zrobiło się całkiem przyjemnie, z ochotą wróciłam do wełny :). Skarpetki powolutku się dziergają, sprułam też stary sweter z owczej wełny, który czekał na to już kilka miesięcy. Musiałam zrobić sobie miejsce w szafie na nowe udziergi :). Spruta wełna, mimo że ma już chyba 25 lat, jest w całkiem dobrym stanie. Eleganckiego swetra się z niej nie zrobi, ale na skarpetki, czapkę lub rękawiczki będzie w sam raz. Na dodatek zachwyciłam się ostatnio "wariacjami" Aldony i też postanowiłam powariować z barwnikami. Wełna była w kolorze naturalnym więc problemu nie było. Podzieliłam całość na trzy porcje i każdą zamierzam pofarbować inaczej. Pierwsza partia już się suszy.


Przygotowałam barwniki Kakadu w kolorach: liliowy, wrzos i buraczek i polałam nimi wełnę w garze. Efekt widać na zdjęciu :). Dzisiaj kolejna porcja :).
Pozdrawiam Was serdecznie :).